Kazania bez gadania, ks. Eugeniusz Burzyk

Szymon Hołownia pisze, że ludzie nie akceptują proroków, którzy swoją postawą łamią podstawowe prawo socjotechniki: ludzie są umiarkowani i lubią spokój. „Prorok, który chce być kochany, musi udawać, że jest od nas głupszy” .Jan Chrzciciel określa swoją działalność jako „głos wołającego na pustyni”. Ma świadomość, że niewielu go usłyszy i za nim podąży. Nie zniechęca się jednak. Poruszając sumienia, niezłomnie wzywa do nawrócenia i pokuty.Janusz Głowacki wspomina dziennikarza, który mówił: „Każde, ale to każde bez wyjątku, choćby najmarniejsze stworzenie, […] lubi, żeby je pogłaskać. A jak pogłaszczesz, to połknie wszystko, ale to wszystko, co mu dasz albo powiesz” .

RYS HISTORYCZNY WSI NIEDZIELISKA cz. 2

           Wynika z tego, że wieś Niedzieliska musiała istnieć już dobrych kilkadziesiąt lat, a co najmniej kilkanaście lat przed założeniem Szczurowej i musiała się dobrze rozwijać, skoro wspomniany dokument nazywa sołtysa Przybka – człowiekiem troskliwym i zapobiegliwym. Można więc przypuszczać, że wieś została założona przez biskupów krakowskich na niemieckim prawie średzkim, które stwarzało osadnikom ko­rzystne warunki rozwoju. Aż do 1772 roku wieś należała do biskupów krakowskich, później zaś przeszła we władanie władz austriackich, które skasowały dobra biskupie. Niedzieliska należały początkowo do parafii w Radłowie; w 1468 roku dziesięciny ze wsi  pobierał pleban z Radłowa, a przed rokiem 1529 włączono Niedzieliska do parafii w Szczurowej i na jej rzecz płacono dziesięcinę. Podstawą utrzymania ludności na tym terenie w okresie staropolskim było rolnictwo. Autorzy monografii o Szczurowej próbowali odtworzyć stan posiadania ziemi oraz liczbę kmieci zamieszkałych na terenie parafii w Szczurowej. Rejestry z 1536 roku wymieniają w Niedzieliskach 24 kmieci, a z 1581 roku 18, uprawiających 6 łanów ziemi (s. 78), rejestry z lat 1645-1668 podają, że w Niedzieliskach 25 łanów uprawiało 16 osiadłych kmieci (s. 79). Jerzy Rajman podkreśla, że liczba łanów pozostających w użytku przez chłopów w Niedzieliskach w omawianym okresie spadła o połowę. Gospodarstwa chłopskie były zmniejszane wskutek pozyskiwania ziemi przez dwory szlacheckie (s. 79). Chłopi próbowali powiększać swoje gospodarstwa i karczowali lasy. W 1600 roku Fabian Chachaja z Niedzielisk wykarczował las plebański, pozyskując 2 łany roli. Sprawa trafiła do sądu biskupiego, który nakazał ich zwrot. Oprócz uprawy ziemi ludność zajmowała się rzemiosłem. Wieś posiadała młyn o jednym kole (istnienie poświadczone w roku 1645, 1668-69 i 1723), karczmę (1645, 1668, 1757) i jednego krawca (1714). Młyn na rzece Uszwi wybudował w Niedzieliskach sołtys z Dołęgi. Struktura społeczna chłopów wykazuje podział na kmieciów (rolników), zagrodników (chłopi małorolni) i komorników (chłopi bezrolni, nie posiadający także własnych chałup). W 1. połowie XVII wieku na terenie wszystkich wsi należących do parafii Szczurowa nie było komorników, czyli najuboższej ludności wiejskiej. W 1668 roku w Niedzieliskach było 53 kmieciów, 4 zagrodników i 3 komorników (z bydłem), 1 komornik (bez bydła). W Niedzieliskach  gospodarstwo kmiece liczyło 0,34 łana (1 łan frankoński był równy 20 ha). Zdaniem J. Rajmana sytuacja materialna kmieci niewiele różniła się od zagrodników (s. 113). Na wsiach pojawiali się też chałupnicy, czyli ludność utrzymująca się z rzemiosła. W 1668 roku było ich w Niedzieliskach 6. Nigdy jednak wśród tej ludności nie zabrakło ofiarności na rzecz kościoła.

Intencje Mszy Świętych  18.12.2023 – 24.12.2023

Poniedziałek 

1730 + Jan Pasule w 25 rocznicę śmierci żona Katarzyna i syn Kazimierz

Wtorek: 

1730 Za parafian

Środa

1730 + Stefania Miziura w 32 rocznicę śmierci

Czwartek: 

1730 – + Lucyna Król od Haliny Prus

Piątek: 

1730 + Lucyna Król od chrześnicy Antoniny Prus

Sobota: 

630 – Za parafian

IV Niedziela Adwentu 24.12.2023

730 – + Jan Huler od wnuka Łukasza

900(Wisowatki) – + Stanisław Budek od Pawła Wojnickiego z rodziną

1100 – + Maria Kusek w 9 r. śm, i rodziców z obu stron

2400 + Jan i Aniela Radzik i Jan Ruman

Trzeba zniwelować teren, ks. Kazimierz Skwierawski

Adwent. Cóż to jest? Gdy słuchamy dzisiaj słowa Bożego, to można wysnuć wniosek, że to zagadnienie geologiczne: chodziłoby o niwelację terenu. U proroka Izajasza mamy powiedziane: „Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą; równiną niechaj się staną urwiska, a strome zbocza niziną gładką”. Myślę, że byłoby całkiem nieciekawie, gdyby Dolina Gąsienicowa podniosła się w górę, a otaczające ją szczyty opadły i wszystko byłoby równe. Bylibyśmy pozbawieni bardzo mocnej dawki piękna zaklętego w tej perle krajobrazu, jaką są nasze Tatry.

To wezwanie do niwelacji terenu zawiera w sobie również wezwanie do prostowania. I znowu, jak pomyślę, że droga biegnąca z Zawoi na przełęcz Krowiarki, pozwalająca poruszającemu się nią co chwilę z innej strony patrzeć masyw Babiej Góry, miałaby być wyprostowana, to strasznie byłoby nieciekawie i wiele byśmy na tym stracili.

Na szczęście Adwent nie jest zagadnieniem z dziedziny geologii i Panu Bogu nie chodzi o niwelację terenu. Chodzi mu, jak zawsze, o Jego największe dzieło stwórcze – o człowieka. Ta cała praca ma być wykonana w człowieku. To w nim pewne rzeczy muszą się albo obniżyć, albo podnieść. Jeżeliby zostać przy tych pojęciach krajobrazowych, to trzeba by było powiedzieć – biorąc pod uwagę choćby otoczenie Doliny Gąsienicowej – owszem, Granaty bardzo pięknie wyglądają, ale źle jest, jeżeli np. mąż w stosunku do żony jest jak Zadni lub Skrajny Granat, który patrzeć tylko jak zostanie odbezpieczony i rzucony. Źle jest, jeśli żona względem męża jest jak Świnica. Niedobrze, jeśli dzieci patrzą na rodziców jak na Turnie, owszem, wyniosłe, ale Zamarłe, a rodzice patrząc na swoje dzieci postrzegają w nich Ściany, ale Czarne. To są wszystko niewłaściwe spojrzenia, które muszą zostać absolutnie zmienione. To wszystko, co w człowieku jest pychą, próżnością, wynoszeniem się, brutalnością, cynizmem czy zwykłym chamstwem względem bliźniego, to wszystko musi zostać generalnie obniżone i zniwelowane.

Z drugiej zaś strony to wszystko, co jest poczuciem beznadziei, co jest zwątpieniem, rozpaczą, niedowartościowaniem i złym mniemaniem o sobie, musi zostać podniesione, bo ani jednego, ani drugiego Pan Bóg nie chce. I taka przemiana w człowieku, a nie w krajobrazie, musi się 

dokonać. I to jest istotne wezwanie adwentowe. Tego musimy dokonywać, patrząc na swoje odniesienia do wszystkich bliźnich, a zwłaszcza do najbliższych, z którymi jesteśmy na co dzień. To samo dotyczy owego prostowania. Nie będziemy prostować zakrętów, które prowadzą na Krowiarki, ale trzeba prostować to wszystko, co w człowieku jest fałszem, zakłamaniem, obłudą, co jest wchodzeniem w interesy nieczyste – przeciwstawiając temu wszystkiemu prawdę.

Prawda to jest ten prostownik, którego domaga się od nas Pan Bóg. Prawda, która jest oparta na prostocie. Ona króluje tam, gdzie pycha zostaje obniżona, a człowiek odrzuca kompleksy i staje w prostocie swojego serca względem siebie. Ta prawda zwycięża tam, gdzie zostaje odrzucone to wszystko, co jest fałszem, matactwem i krętactwem, i wtedy ludzkie życie nabiera blasku.

Wezwanie, które Bóg kierował kiedyś przez Jana Chrzciciela do ludzi, aby przygotować drogę swojemu Synowi, kieruje dziś do nas przez głosicieli słowa, których ma. Ono dotyczy właśnie tego i jest zawsze aktualne. Ono musi być głoszone człowiekowi z całą mocą, radością i przekonaniem, żeby było dla niego znamieniem pociechy. To wezwanie ma rozbrzmiewać po ziemi dzisiaj i przez wszystkie dni, aż do końca świata i wtedy – jak słyszeliśmy – „skoro to ulegnie zagładzie, wtedy powstanie nowa ziemia i nowe niebo”.

Moi Drodzy, to zależy od nas. To my stanowimy o kształcie nowego nieba i nowej ziemi, bo jeśli w człowieku się wszystko prostuje, jeśli obniża się to, co ma się obniżyć, a podnosi się to, co ma się dźwignąć, to wtedy cały świat – a zwłaszcza środowisko, w którym jestem – zostaje rozświetlony Bożą chwałą, bo tam wchodzi Pan Bóg, bo Mu na to pozwolono.

Tam jaśnieje w sposób niezwykły ten cudowny blask prawdy, który płynie od Chrystusa, w którym spotkały się w sposób przedziwny i ucałowały się łaska i wierność (por. Ps 85).Łaska przyszła z nieba, ten wielki dar Syna Bożego, a Jego człowieczeństwo wyrosło z tej ziemi. Przyszło przez Maryję, było i jest dla nas niezwykłym znakiem wierności. Łaska jest sprawiedliwością i spogląda z nieba, a wierność rodzi się w trudzie na tej ziemi. Chrystus pokazał, jak bardzo trzeba było zabiegać i troszczyć się i jak wiele trzeba było znieść, aby ta wierność rozkwitła w Nim, w Synu Bożym, który stał się człowiekiem. W tak cudowny sposób ucałowały się łaska, dar nieba, i wierność, to, co może rozkwitnąć na ziemi. Do kontynuowania tego dzieła jesteśmy powołani. To bardzo piękne zaproszenie i wezwanie kieruje dziś do nas Bóg. Idźmy śladem, który wskazuje nam słowo Boże, aby droga do Chrystusa w naszym życiu została odpowiednio przygotowana.

Cytaty, myśli, aforyzmy

Upadając i podnosząc się, nauczyłam się iść pod górę.(św. Teresa z Avili)

Teraz nie pora myśleć o tym, czego ci brak. Lepiej pomyśl, co możesz zrobić z tym, co masz.(Ernest Hemingway)

W głębi serca tkwi korzeń wielkiego dobra i, niestety, wszelkiego zła. To tam musi dokonać się nawrócenie lub metanoia, to znaczy zmiana kierunku, mentalności, życiowego wyboru.(Paweł VI)

Wielkie dzieło nawrócenia świata rozpoczyna się od małych nieraz wysiłków, od budowania zgody w naszych rodzinach, parafiach, w środowiskach pracy. (ks. Jan Twardowski)

Kazania bez gadania, ks. Eugeniusz Burzyk

W 2004 roku Irańczyk Mehdy Kavousi zaprotestował przeciw decyzji rządu w Hadze o wydaleniu z Holandii nielegalnych imigrantów. Zaszył sobie usta, bo „powiedział już wszystko, co miał do powiedzenia, a i tak go nie posłuchano”, i oczy, „bo nie chciał patrzeć na cierpienia azylantów”.

Jan Chrzciciel był radykalny zarówno w poglądach, jak i w sposobie bycia. Jego ubranie, wygląd i odwaga stanowiły dla ludzi prowokację. Wzbudził do siebie niechęć uczonych w Piśmie, faryzeuszy, a przede wszystkim konkubiny Heroda. Swoją działalność przypłacił życiem.

Oddana Kościołowi św. Katarzyna ze Sieny mawiała czule i pokornie, że papież jest „słodkim Jezusem na ziemi”. Jednak kiedy wydawało się jej, że nie jest przez niego dość uważnie słuchana, tupała nogą, wołając: „Słuchaj no! Do kogo ja mówię? Do ciebie czy do ściany?!”.