Aktualności

GRZECHY GŁÓWNE ciąg dalszy

4. ZAZDROŚĆ

Duch zazdrosny wdziera się w każdy fragment naszego życia, szczególnie w relacje  z  drugim człowiekiem. Zazdrość, to ciągłe porównywanie, ciągłe patrzenie, czy ktoś nie ma lepiej ode mnie, czy nie jest bogatszy, bardziej wykształcony, bardziej bogobojny. O ile w grzechu pychy zamykamy się w sobie czyniąc z siebie „alfę i omegę”, o tyle w zazdrości spoglądamy na drugiego człowieka jak na źródło naszego zagrożenia lub frustracji. Dlaczego jemu się powiodło a mnie nie? Chcemy zrównywać się z innymi, porównywać, ale zawsze w zazdrości patrzymy na tych, którzy mają lepiej od nas. Zazdrość staje się silnym bodźcem naszej mobilizacji, ale w tym wszystkim, z tej perspektywy gubimy miłość i drugiego człowieka. Zazdrościmy nie tyle samemu człowiekowi, lecz cierpimy już przez sam fakt, że ktoś posiada coś, czego my jeszcze nie mamy. Zazdrosna miłość walczy o swoje względy, nie dopuszcza wolności, chce drugiego usidlić, chce z drugiego człowieka uczynić „swojego niewolnika”. Zazdrość o talenty, które ktoś posiada, to takie skrzywione poczucie „sprawiedliwości” – „dlaczego on  posiada takie zdolności, a ja nie”. Tak jakby wszyscy mieli posiadać takie same talenty i uzdolnienia. Zazdrość bywa silnym motorem różnych działań, ale także odkrywa nieszczerość serca, bo nie pragnie rozwijania swojej osoby, swojego serca, nie płynie z miłości, ale z chęci bycia jak inni. Starajmy się z Ks. Janem Twardowskim dziękować Bogu za to, że „sprawiedliwość Jego jest nierównością” i w tym dostrzegać Jego wielką miłość i boską kreatywność.

5. NIEUMIARKOWANIE W JEDZENIU I PICIU

Przechodząc ulicami naszego miasta niejednokrotnie spotykamy się z ludźmi nadużywającymi alkoholu. Ich zachowanie, postawa wywołują u nas różne reakcje. Niektórzy się odsuwają, inni czasami próbują pomóc. Człowiek, który nie zna umiaru, zatraca coś ze swojego człowieczeństwa, tak jak pijany nie jest w stanie stać w postawie wyprostowanej, a często się przewraca, tak i w wymiarze duchowym człowiek nie-umiarkowany częstokroć się przewraca, grzeszy. Pociągające jest to, co daje chwilową rozkosz, zapomnienie, ucieczkę od problemów. Ale paleta grzechów nieumiarkowania może być bardzo szeroka. To nie tylko osoby uzależnione od alkoholu popadają w ten rodzaj grzechu. Dziś może więcej się słyszy niż dostrzega problem choroby zwanej bulimią, której jednym z aspektów jest chorobliwe objadanie się. Wcale nie oznacza to jednak, że osoby dotknięte tą chorobą są potężnej budowy ciała. To problem ich psyche, problem który wcale nie jest łatwo wyleczyć. Patrząc tak na wymiar duchowy naszego życia warto uświadomić sobie, jakie są nasze „nieumiarkowania”. W czym jest nam trudno  być powściągliwym, rozważnym, w co brniemy dalej, mimo ostrzeżeń otoczenia. Czas Wielkiego Postu jest czasem nawracania się. To nie tylko doświadczenie posypania głowy popiołem, czy dorocznej spowiedzi świętej. Nawrócić się to iść w tym samym kierunku co Bóg. Jeśli w naszym życiu ciągle powtarzają się te same grzechy i zaniedbania, to może warto pytać się, czy nie jest to swoiste „nieumiarkowanie”? Dlaczego ciągle lgnę do tego samego, dlaczego nie ma we mnie tej silnej woli zmiany mojego postępowania? W naszych Kręgach Pokutnych wielką wagę przywiązujemy do kwestii postu. Bo niektóre grzechy, zaniedbania trzeba wykorzeniać w sposób radykalny: przez post i modlitwę.Spójrzmy w głąb swego serca na nasze „nieumiarkowania” – jakiej płaszczyzny naszego życia one dotyczą i podejmijmy może właśnie w tej formie walkę duchową o oczyszczenie naszego serca i naszego życia.

6. GNIEW

Święty Tomasz z Akwinu powiedział, że: Gniew ma swe źródło w przeciwnych sobie uczuciach: w nadziei, która odnosi się do dobra i w smutku, który dotyczy zła. Co to znaczy? Czy gniew zawsze jest destruktywny?Zdarza się, że człowiek zagniewany to człowiek, który poszukuje większego dobra i czasami swoim nagłym uczuciem, eksplozją emocji chce zaznaczyć potencjał swojego serca. Jednak częściej chyba spotykamy się z gniewem wypływającym ze zła. Jest to gniew, który przeradza się w nienawiść, a nie w wybaczenie, gniew na drugiego człowieka, gniew noszony w sercu przez lata. Nasze serce jest często jak „worek historii”, w którym gromadzimy różne doświadczenia, które nas spotkały. Mieszają się tam historie dobre i smutne, ale zobaczmy jak często powracamy (odgrzewamy) stare, bolesne doświadczenia. Jak pomimo miesięcy i lat nosimy  w sobie jakiś zadawniony gniew, jak mało w nas ciągle przebaczenia. Wielokroć od Miłosiernego Jezusa pragniemy przebaczenia i On nam go udziela w sakramencie pojednania, ale czyż ta postawa nie powinna stawać się i naszym udziałem? Przebaczenie nie oznacza zapomnienia, bo każde wydarzenie, także to bolesne, wpisuje się w historię naszego życia, ale nie może być źródłem gniewu, nienawiści czy wzajemnego obwiniania. Człowiek zagniewany spogląda na drugiego z podejrzliwością, nie daje mu w swoich oczach rehabilitacji, nie zmienia się. To przykre, że sami pragniemy wybaczenia a tak trudno nam przebaczyć innym, wyjść z tego zagniewania. Kościół przywołując ten grzech jako grzech główny, podkreśla jak wiele zła we wzajemnych relacjach wyrządza postawa gniewu. Trudno mówić o szczerości i otwartości wobec Boga czy ludzi, jeśli w  sercu żywię gniew.Ewangelia mówi: „idź i pojednaj się z bratem, a potem przynieś dar swój przed ołtarz”. No właśnie – pojednanie jest lekarstwem na zagniewane serce. Oby ten czas był dla nas czasem szczerego i głębokiego pojednania z ludźmi i z Bogiem, a tym samym czasem pojednania ze sobą, z własnym sercem. 7. LENISTWO Żyjemy w czasach, gdy to prawie każdy narzeka na… „brak czasu”. A przecież wszyscy mamy tego czasu dokładnie tyle samo – dwadzieścia cztery godziny, których jesteśmy gospodarzami. Być może nie potrafimy tym czasem dobrze gospodarować, być może wielość spraw nas przygniata, ale czas został nam dany po to, aby tę przestrzeń wypełnić. Boże wezwanie z księgi Rodzaju: „czyńcie sobie ziemię poddaną” – jest jak najbardziej wskazaniem, aby czas nam ofiarowany wspaniale wykorzystać. Jak w dobie takiego natłoku różnych zajęć i prac i wszechobecnego stresu można w ogóle mówić o grzechu lenistwa ? Okazuje się, że można, a nawet trzeba. Lenistwo to nie tylko „bierne leżenie”, „nic-nie-robienie”, ile może przede wszystkim złe wartościowanie spraw, których w „tym czasie” możemy dokonać. Jakich wyborów dokonuję w mojej codzienności, jak ustalam priorytety – co jest dla mnie (i innych) ważne, a co jest drugorzędne ? Jak na co dzień hierarchizuję swoje obowiązki ? Lenistwo to grzech, który odsłania, co dla mnie jest ważne, a co w hierarchii moich wartości ląduje na szarym końcu. I może przypatrując się tym naszym codziennym wyborom, poprzez ignacjański rachunek sumienia, przyjrzenie się temu, co wydarzyło się w moim życiu właśnie przez ostatnie 24 godziny, dojdę do smutnego wniosku, że było tam wiele spraw mało istotnych. Gdzie poprzez te 24 godziny był obecny Pan Bóg, gdzie był drugi człowiek, któremu mówię o pięknych i wzniosłych rzeczach, gdzie podziała się moja miłość? Możemy z przerażeniem stwierdzić, że nasza doba jest „pozapychana” różnymi sprawami, z pozoru ważnymi, ale to co najważniejsze gdzieś gubimy. Oczywiście będziemy się usprawiedliwiać, że przecież trzeba to robić, trzeba pracować dla dobra rodziny, siebie, że potrzeba tego czy tamtego, ale gdy jeden, drugi, trzeci dzień okazuje się być takim samym schematem, gdzie to co ważne według serca staje się nieważne według codziennej praktyki naszego stylu życia, to jest to grzech naszego zaniedbania, naszego lenistwa. Przeorientować swoją codzienność to odkryć drogę do szczęścia, do Boga, do innych. Trudno jest zdobywać piękne szczyty, o których się mówi i za którymi się marzy, pozostając ciągle w mieście szarej codzienności. Wielki Post to czas oderwania się od tego, co przytłacza. Popatrzmy szczerze na nasz dzień powszedni, na nasze wybory i na nasze… lenistwo. o. Jarosław Kuffel SJ

Informacje Duszpasterskie – Wniebowstąpienie Pańskie

  1. Dzisiaj wszystkie msze św. o godz. 730, 900 (kaplica) i 1100. Zmiana tajemnic różańcowych po mszy św. porannej.  W miesiącu czerwcu oddajemy cześć Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Codziennie po mszy św. śpiewamy Litanię do Serca Pana Jezusa i akt oddania Sercu Bożemu a w niedzielę po sumie.
  2. Jutro rozpoczynają się prace w kaplicy na Wisowatkach. Zostanie położony kamień na schody do wejścia głównego i do zakrystii. W związku z tym w przyszłą niedzielę msza św. będzie o godz. 900 w kościele. Składka za tydzień na ten cel w kopertach lub na konto parafialne.
  3. W przyszłą niedzielę Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Kończy się okres komunii świętej wielkanocnej.
  4. W tym tygodniu przypada pierwszy czwartek (modlitwa o powołania kapłańskie i zakonne), pierwszy piątek (oddajemy cześć Sercu Jezusowemu – modlimy się za misjonarzy i wspieramy finansowo – wyjazd do chorych po mszy porannej których należy zgłosić w zakrystii), pierwsza sobota – oddajemy cześć Niepokalanemu Sercu Matki Bożej.
  5. Nasza parafia organizuje pielgrzymkę do Częstochowy, Torunia (Radio Maryja) i Lichenia we wrześniu 12 – 13 IX. Zapisy w zakrystii z wpłatą zaliczki 100 zł. Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału w tej pielgrzymce.
  6. Dziękuję za sprzątanie kościoła: Do sprzątania kościoła na sobotę na godz. 800 bardzo proszę z Wygody: Grzybowski Antoni, Fasula Krzysztof, Wielgosz Krystyna i Wielgosz Marcin, Białek Krystyna.

Wulgaryzmy i Przekleństwa

 Czasami pojawia się jak przecinek w zdaniu. Czasami wyjątkowo, rzucony w emocjach. Wypowiedziany przypadkowo w miejscu publicznym, ściąga na autora dezaprobujący wzrok innych. Czasem wprost przeciwnie – zwłaszcza wśród młodych – podziw i pochwałę. Wulgaryzm. No właśnie, nie o przekleństwie, ale o wulgaryzmach będzie mowa. 

1. Wulgaryzm a przekleństwo

Coś, co zwykliśmy nazywać przeklinaniem, na szczęście przeklinaniem nie jest, ale wypowiadaniem wulgaryzmów, czyli brzydkich słów. „Na szczęście” bo rzucanie przekleństw jest zdecydowanie bardziej niebezpieczne, tak dla autora jak i nadawcy. Przeklinanie, to – niestety często nieświadomie –zabawa z diabłem, a ona nigdy nie kończy się dobrze. To nic innego jak zapraszanie zła do życia innych osób, do miejsc, do sytuacji. Zły jest zawsze otwarty na takie zaproszenia. Najczęściej przychodzi nie tylko do nadawcy, ale i do autora słów. O przeklinaniu jednak w innym odcinku. W potocznym rozumieniu „przeklinanie” to wypowiadanie słów uznanych za obraźliwe, niecenzuralne. 2. Kwestia człowieczeństwa, nie tylko chrześcijaństwa Czystość języka, to nie tylko kwestia kanonu chrześcijańskiego zachowania, ale raczej zwyczajnego ludzkiego wychowania i kultury. Nie tylko katolik, chrześcijanin, ale żaden dobrze wychowany człowiek nie powinien używać wulgaryzmów. Często pojawia się jako główny problem, kiedy robimy rachunek sumienia, a przecież wcale nie jest najcięższym grzechem. Ponieważ jednak jest dość powszechny i dobrze zauważalny, staje się często – jako wypełniacz – głównym tematem naszych wewnętrznych rozterek, przykrywając o wiele poważniejsze problemy, którymi należałoby się zająć. 3. Od złego nawyku do uzależnienia Ponieważ wiele wypowiadamy słów, wiele jest okazji do tego, aby pojawiły się wulgaryzmy. Jeżeli od samego początku nie pilnujemy kultury języka, wtedy używanie nieparlamentarnego zwrotów może stać się bardzo szybko brzydkim nawykiem. Tu właśnie zaczynają się poważne problemy, ponieważ nawyk często kończy się uzależnieniem. W mózg – w sposób zupełnie niezależny od jego właściciela – wprogramowuje się przymus używania wulgaryzmów tak silny, że szybciej je wypowiada niż o nich myśli. 4. Wulgaryzmy jako tropy Wulgaryzmy mogą być dla nas tropem. Najczęściej są niedojrzałym sposobem wyrażenia trudnych emocji, emocje zaś informują nas o tym jak odbieramy otaczający nas świat, ludzi, siebie i sytuacje. Paradoksalnie więc jeśli pójdziemy ich tropem możemy odkryć sporo prawdy o nas samych, o tym z czym sobie nie radzimy, o sytuacjach, które nas przerastają, albo o ludziach, których trudno nam przyjmować. Warto dokonywać takich odkryć, ponieważ one są początkiem wewnętrznej integracji i spokoju.  5. Żmudna praca Odkrycie źródeł trudnych emocji takich jak gniew, złość, smutek, czy agresja, a następnie ich integracja sprawia, ze coraz bardziej ustępuje powód używania wulgaryzmów. To jednak wymaga żmudnej pracy. Warto ją zacząć i cieszyć się wolnością języka i serca. Oczywiście – gdyby miał ktoś jeszcze wątpliwości – katolik nie powinien używać wulgaryzmów. Amen.

Informacje Duszpasterskie – Odpust Parafialny

  1. Nasza parafia obchodzi dzisiaj odpust ku czci św. Feliksa. Uroczysta suma odpustowa o godzinie 1100. Serdecznie witamy w naszej parafii Ks. Józefa Pachut proboszcza z Ziempniowa który wygłosi do nas słowo Boże. Życzymy ks. Józefowi wielu łask Bożych w pracy kapłańskiej i w życiu osobistym. Serdecznie witamy wszystkich gości.
  2. Dzisiaj wszystkie msze św. w kościele parafialnym o godz. 730, 900 i 1100.
  3. Codziennie nabożeństwo majowe od poniedziałku do piątku o godz. 1700 a w sobotę o godzinie 700.
  4. W tym tygodniu modlimy się za kościół w Chinach.
  5. Dziękuję za skoszenie trawy za plebanią panu: Wiesław Klich i przygotowanie odpustu w kościele i na plebani (Ochotniczej Straży Pożarnej, Liturgicznej Służbie Ołtarza, Scholiii Parafialnej, Dzieciom Pierwszokomunijnym, Dzieciom Sypiącym Kwiatki, Paniom z Koła Gospodyń Wiejskich i Panom niosącym Feletrony, Paniom pracującym w kuchni na czele z p. Renatą).
  6. Zapowiedź trzecia: Rudnik Iwona i Kamysz Przemysław.
  7. Dziękuję za sprzątanie kościoła: Do sprzątania kościoła na sobotę na godz. 800 bardzo proszę: Marcin Renata Mundała, Kania Bogusław, Agata Jan Pawlik, Rafał Agnieszka Budyń, Barbara i Krzysztof Zynek.

św. Andrzej Bobola

Andrzej Bobola pochodził ze szlacheckiego rodu, osiadłego w Małopolsce, pieczętującego się herbem Leliwa. Jego ojciec Mikołaj Bobola był dzierżawcą sołectwa strachocińskiego, wchodzącego w skład dóbr królewskich. W 1606, gdy rozpoczynał studia, zginął jego kuzyn Wojciech Bobola w bitwie pod Moskwą.W latach 1606–1611 studiował w szkole jezuickiej w Braniewie, a następnie 31 lipca 1611 wstąpił do tego zakonu i nowicjat odbył w Wilnie. Mistrzem-spowiednikiem Andrzeja Boboli w nowicjacie był ks. Wawrzyniec Bartilius (1569–1635) jezuita, filozof i teolog. Śluby zakonne złożył 31 lipca 1613. W latach 1613–1616 studiował filozofię na Uniwersytecie Wileńskim; w latach 1618–1622 studiował tam również teologię, za pierwszym razem nie zdał jednak ostatniego, najważniejszego egzaminu z całości teologii. 12 marca 1622 otrzymał święcenia kapłańskie. Przez rok był rektorem kościoła w Nieświeżu (1623–1624), gdzie wspólnie z księciem Albrychtem Stanisławem Radziwiłłem dążył do uroczystego uznania w ślubowaniach przez Króla Polski, Matki Bożej: Królową Polski, co zostało spełnione we Lwowie 1 kwietnia 1656. W latach 1624–1630 był kaznodzieją i spowiednikiem w kościele św. Kazimierza w Wilnie. Sprawował też funkcje rektora i doradcy prepozyta w tym kościele. 2 czerwca 1630 złożył profesję (ślubowanie) czterech ślubów zakonnych w kościele św. Kazimierza w Wilnie, po czym został superiorem (przełożonym) domu zakonnego w Bobrujsku w latach 1630–1633. Następnie pracował w Płocku (1633–1636) i (1637–1638) jako prefekt kolegium i kaznodzieja, w Warszawie jako kaznodzieja (1636–1637). Kolejne cztery lata (1638–1642) spędził w Łomży, będąc doradcą rektora, kaznodzieją i dyrektorem szkoły humanistycznej. W okresie od 1642–1646 przebywał w Pińsku i okolicach prowadząc rozwiniętą działalność ewangelizacyjną, a w latach 1646–1652 ze względów zdrowotnych przebywał w Wilnie, przy kościele św. Kazimierza, głosząc kazania i prowadząc wykłady oraz misje. Wrócił ponownie na ziemię pińską, podejmując szeroko zakrojoną ewangelizację – znany jest jako Apostoł Pińszczyzny lub Apostoł Polesia. Jezuita Jan Łukaszewicz SJ, który osobiście znał Andrzeja Bobolę, przekazał pewne cechy jego wyglądu, stwierdzając m.in. Andrzej był średniego wzrostu, o zwartej muskularnej i silnej budowie ciała. Twarz miał okrągłą, pełną, policzki okraszone rumieńcem, przez jasną, przyprószoną siwizną, fryzurę, z lekka przeświecała łysina. Powagi dodawała twarzy siwiejąca, nisko strzyżona broda.Biografowie jego życia twierdzą, że po męczeńskiej, heroicznej śmierci ukazywał się on w widzeniach wielu osobom, które to potwierdziły, m.in. 16 kwietnia 1702 ks. Marcinowi Godebskiemu SJ, rektorowi kolegium jezuickiego w Pińsku, a później ukazał się również zakrystianowi podpowiadając, aby szukano jego świątobliwego ciała, pochowanego w kościelnej krypcie. Potem w 1819 dominikaninowi o. Alojzemu Korzeniowskiemu OP w Wilnie, przepowiadając w wizji zmartwychwstanie Polski.W zamęcie konfliktów roznieconych przez powstanie Chmielnickiego Andrzej dostał się we wsi Mohilno w ręce Kozaków, którzy 16 maja 1657 wpadli do Janowa Poleskiego z zamiarem mordowania Polaków. Kozacy traktowali go jako wroga politycznego z powodu nawracania ruskiej ludności prawosławnej na katolicyzm. Z pojmanego kapłana zdarto suknię kapłańską, na pół obnażonego zaprowadzono pod płot, przywiązano do słupa i zaczęto bić nahajami, z zamiarem, by wyrzekł się wiary. Następnie oprawcy ucięli świeże gałęzie wierzbowe, upletli z nich koronę na wzór Chrystusowej i włożyli ją na jego głowę oraz zaczęli go policzkować, aż wybili mu zęby. Potem wyrywali paznokcie i zdarli skórę z górnej części jego ręki. Odwiązali go i okręcili sznurem, a dwa jego końce przymocowali do siodeł. Andrzej musiał biec za końmi, popędzany kłuciem lanc, a oprawcy dodatkowo torturowali go szablami, raniąc mu palce, nogę oraz przekłuwając oko.Na koniec zawleczono go do rzeźni miejskiej, rozłożono na stole i zaczęto przypalać ogniem. Na miejscu tonsury wycięto mu ciało na głowie do kości, na plecach wycięto mu skórę w formie ornatu, rany posypano sieczką oraz odcięto mu nos, uszy i wargi. Kiedy z bólu i jęku wzywał imiona Jezusa i Maryi, w karku zrobiono otwór i wyrwano mu język oraz grubym szydłem rzeźniczym podziurawiono mu lewy bok. Potem jego ciało szarpane konwulsjami powieszono twarzą do dołu. Katusze i straszne tortury trwały około dwóch godzin, po których uderzeniem szabli w szyję dowódca oddziału zakończył około godziny 15. jego nieludzkie męczarnie, powodując śmierć.O wyniesienie na ołtarze Andrzeja Boboli zabiegał o. Marcin Godebski SJ i Aleksander Wyhowski – biskup łucki. W 1712 generał jezuitów Michał Anioł Tamburini SJ wszczął starania o jego beatyfikację, a prokuratorem w procesie beatyfikacji mianowano profesora teologii ks. Jakuba Staszewskiego SJ.W Janowie Poleskim, w 1717, w miejscu jego męczeństwa postawiono krzyż pamiątkowy, nieopodal którego w dniu 1 listopada 1723 na rynku doszło do dziwnego zjawiska ukazania się świetlanego krzyża. Proces beatyfikacyjny przeciągał się, a następnie uległ zwłoce z powodu kasaty zakonu jezuitów w 1773 i rozbiorów Polski. Do wznowienia procesu doszło w 1826, a nowym postulatorem został ks. Rajmund Brzozowski SJ. 24 czerwca 1853 papież Pius IX wydał uroczysty dekret zezwalający na beatyfikację męczennika, uznając cudowne uzdrowienia dzieci: JanaChmielnickiego, Marianny Florkowskiej i Katarzyny Brzozowskiej przez wstawiennictwo Andrzeja Boboli. 30 października 1853 został on beatyfikowany w bazylice św. Piotra w Rzymie.

Następnie w procesie kanonizacyjnym papież Pius XI 16 marca 1937 uznał cudowne uzdrowienia Idy Henryki Turnau i zakonnicy ze Zgromadzenia Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej Alojzy Dobrzyńskiej ABMV za przyczyną bł. Andrzeja Boboli, a 17 kwietnia 1938, w święto Zmartwychwstania Pańskiego kanonizował go w Rzymie. 16 maja 1957 papież Pius XII promulgował encyklikę Invicti athletae Christi w trzechsetną rocznicę jego śmierci.

W okresie II Rzeczypospolitej Andrzej Bobola został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Niepodległości.

Zmumifikowane naturalnie zwłoki Boboli przez długie lata otaczane były czcią w kościele parafialnym w Połocku. W 1922 bolszewicy zabrali je jako „osobliwość” (z racji dobrego stanu mumifikacji) do Gmachu Higienicznego Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia. 21 września 1923 dwaj przedstawiciele Papieskiej Komisji Ratowniczej, amerykańscy jezuici Edmund Walsh i Leonard Gallagher, w towarzystwie podsekretarza stanu Komisariatu Spraw Zagranicznych i trzech członków Czeka, udali się do budynku Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia, gdzie na zapleczu wystawy w rupieciarni odnaleźli szczątki Andrzeja Boboli. Następnie ciało błogosławionego w specjalnym relikwiarzu umieszczono na statku „Cziczerin” w Odessie. Z Odessy statkiem relikwie popłynęły do Konstantynopola, wkrótce do Brindisi statkiem „Carnero”. Do Rzymu relikwie dotarły w dzień Wszystkich Świętych 1923.

8 czerwca 1938 ciało św. Andrzeja Boboli specjalnym pociągiem zostało uroczyście przetransportowane z Rzymu do Polski. W Poznaniu przebywało w dniach 13-17 czerwca 1938 (zobacz zdjęcia z tej uroczystości). To wydarzenie upamiętnia kamienna płyta wmurowana w posadzce naszego kościoła, w miejscu, w którym była wystawiona trumna. Od 17 czerwca 1938 ciało św. Andrzeja Boboli znajduje się w Warszawie. 13 maja 1989 złożono je w nowo wybudowanym Sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej 61, przy którym 16 maja 2007 utworzono muzeum poświęcone jego pamięci. Sanktuarium św. Andrzeja znajduje się również w Strachocinie. Od 16 maja 2002 św. Andrzej Bobola jest drugorzędnym patronem Polski. Jest również patronem m.in. archidiecezji warszawskiej i warmińskiej. W 1992 powstało Stowarzyszenie Krzewienia Kultu św. Andrzeja Boboli.

Święto liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest 16 maja. Świętemu poświęcono dwa filmy dokumentalne:

Informacje Duszpasterskie – Niedziela Dobrego Pasterza

  1. Dzisiaj msze św. o godz. 730, 900  (kaplica) i  o godz. 1100 . Dziś zmiana tajemnic różańcowych po mszy św. porannej. Składka z dnia dzisiejszego na potrzeby naszej parafii.
  2. Rozpoczęcie tygodnia modlitw o powołania do służby w kościele, czyli kwartalne dni modlitw o powołania.
  3. Jutro w poniedziałek pierwsze nabożeństwo Fatimskie. Msza św. i różaniec z procesją wokół kościoła o godzinie 1800.
  4. We wtorek msza św. rano o godz. 700 i majówka ze względu na mój wyjazd z kazaniem do parafii Królowa Górna.
  5. W piątek przypada święto  Andrzeja Boboli , patrona Polski. Jest to także dzień imienin biskupa diecezjalnego Andrzeja Jeża któremu patronuje św. Andrzej.
  6. Codziennie Nabożeństwa majowe na które serdecznie zapraszam.
  7. W przyszłą niedzielę nasza parafia będzie przeżywać uroczystość odpustową.  Bardzo proszę o wzięcie udziału w sumie odpustowej o godz. 1100: Liturgiczną Służbe Ołtarza, Dzieci Pierwszokomunijne, p. Strażaków, p. z Koła Gospodyń Wiejskich, dzieci sypiące kwiatki. Proszę także o zabranie feletronów. Bóg zapłać
  8. DZIĘKUJĘ za przygotowanie odpustu w Wisowatkach: wysprzątanie kaplicy, podwórza przed kaplicą i wystrojenie kaplicy, kwiaty, skoszenie trawy, Panom strażakom i scholii za upiększenie liturgii, kościelnemu a pani Renacie za obiad dla Księdza. Wszystkim za obecność i modlitwę. Bóg zapłać
  9. Dziękuję za sprzątanie kościoła: Do sprzątania kościoła na sobotę na godz. 800 bardzo proszę: Ewa Misiura, Ryszard Zdunek, Marek i Barbara Wrzępski, Górak Sara i Tomasz, Ryszard Krystyna Madej, Madej Sebastian i Ewelina, Madej Adrian, Damian Angelika Cebula i Antoni Zofia Solecka.
  10. Zapowiedź druga: Rudnik Iwona i Kamysz Przemysław.